Do domu wróciłam po 22, poszłam od razu spać, bo w środę ostatni dzień w szkole. W nocy miałam sen, który wprowadził mały zamęt w moje życie, jeszcze kilka dni wcześniej byłam przekonana, że ta znajomość jest już za mną, a tu nagle podświadomie sen... a po popołudniu kartka pocztowa. Chciałabym, żeby to coś znaczyło, ale przecież obiecałam sobie, że już do tego nie wrócę :( Więc był spacer, była próba przywrócenia równowagi, a teraz po prostu idę dalej... Chciałabym żeby to było łatwiejsze.
Wczoraj przed lekcjami pokłóciłam się z koleżanką. Jeszcze niedawno byłyśmy jak siostry, wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy pojawiła się osoba trzecia... która skutecznie nas różni.
Coraz mniej jest między nami szczerości i uśmiechu, już wcale nie czuję, że to coś prawdziwego... nie ma już w nas tego piękna. Przy każdej różnicy zdań brak porozumienia... może tak było zawsze, tylko że do tej pory nie broniłam tak mocno mojego zdania? Może to, że ktoś między nami stanął, pomaga mi zrozumieć, że nie było w tym prawdy? Bolesne jest takie myślenie
Zaraz po szkole, poszłam na spacer (niestety po mieście), potem miałam zajęcia teatralne, myśl przewodnia: Cisza. Temat dla mnie bardzo trudny, ale myślę, że bardzo ważny. Poza tym ustaliliśmy kolejne terminy, kiedy będziemy występować, może uda się wyjechać do Poznania... Po niezbyt udanym poranku, wieczór był na prawdę optymistyczny, teatr prawdziwie przynosi mi radość... a może to Ci ludzie z którymi gram?
Jeszcze wieczorna rozmowa... wielkie zaskoczenie. Oceniając ją od razu, nie była zbyt wartościowa, ale biorąc pod uwagę fakt, że się odbyła... głupstwem by było tego nie docenić :)
Jeszcze wieczorna rozmowa... wielkie zaskoczenie. Oceniając ją od razu, nie była zbyt wartościowa, ale biorąc pod uwagę fakt, że się odbyła... głupstwem by było tego nie docenić :)
A dziś wyjeżdżam na rekolekcje, wracam w niedziele po śniadaniu wielkanocnym ^^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz