czwartek, 14 kwietnia 2011

Take it slow...

Życie jest zdumiewające. Nie dalej jak wczoraj przepełniała mnie totalna pustka - poczucie beznadziei skutecznie wkradło się w moje serce i odebrało mu wszelkie powody do radości... Musze być dosyć słabą osobą, skoro tak łatwo poddałam się tej całej sytuacji, albo po prostu jeszcze nie wystarczająco silną...

codzienny dzień, za oknem okropna pogoda, a w mojej głowie toczy się bitwa o marzenia, bitwa o najbliższe mi osoby i uczucia... uczucia, które tak bardzo mnie pochłaniają.

Dziś było lepiej. Można by powiedzieć, że popołudnie przyniosło trochę normalnego życia, takiego, do którego przywykłam. Potem wieczór pełen przyjaznych twarzy, które przypomniały mi jak się uśmiechać... I powrót do domu.

Teraz czeka mnie noc. Za oknem widać gwiazdy, więc nie może być aż tak pochmurnie. Moje myśli nadal krążą po płaszczyźnie rozczarowania i tęsknoty, ale dziś wkradła się w nie kropla radości.

"We don't know which way to go
Cuz we're ordinary people
Maybe we should take it slow"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz