Oglądałam dziś "Pasję"... Straszne co wtedy się działo, nie potrafię wrócić do rzeczywistości. Samo patrzenie na ekran sprawiało mi ból, a kiedy w głowie pląta się myśl, co On wtedy czuł... mam łzy w oczach.
To tylko film... nie, to się działo na prawdę, Jezus na prawdę istniał, bez względu na to czy ktoś w Boga wierzy, czy nie, ten (Bóg-) człowiek został zabity w tak nie ludzki, okrutny sposób... ten fakt nie podlega dyskusji.
Zastanawiam się kim jestem, że On zgodził się tak dla mnie cierpieć. To było cierpienie, które powaliłoby mnie na ziemie, zanim by się jeszcze zaczęło. A On po prostu zatracił się w miłości do mnie... w miłości, którą tak często odrzucam.
dziękuję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz