Niebo do wynajęcia
wtorek, 14 czerwca 2011
czwartek, 21 kwietnia 2011
We wtorek spędziłam wieczór ze wspaniałymi ludźmi. Dziękuje, że mogłam ich spotkać
Do domu wróciłam po 22, poszłam od razu spać, bo w środę ostatni dzień w szkole. W nocy miałam sen, który wprowadził mały zamęt w moje życie, jeszcze kilka dni wcześniej byłam przekonana, że ta znajomość jest już za mną, a tu nagle podświadomie sen... a po popołudniu kartka pocztowa. Chciałabym, żeby to coś znaczyło, ale przecież obiecałam sobie, że już do tego nie wrócę :( Więc był spacer, była próba przywrócenia równowagi, a teraz po prostu idę dalej... Chciałabym żeby to było łatwiejsze.
Do domu wróciłam po 22, poszłam od razu spać, bo w środę ostatni dzień w szkole. W nocy miałam sen, który wprowadził mały zamęt w moje życie, jeszcze kilka dni wcześniej byłam przekonana, że ta znajomość jest już za mną, a tu nagle podświadomie sen... a po popołudniu kartka pocztowa. Chciałabym, żeby to coś znaczyło, ale przecież obiecałam sobie, że już do tego nie wrócę :( Więc był spacer, była próba przywrócenia równowagi, a teraz po prostu idę dalej... Chciałabym żeby to było łatwiejsze.
Wczoraj przed lekcjami pokłóciłam się z koleżanką. Jeszcze niedawno byłyśmy jak siostry, wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy pojawiła się osoba trzecia... która skutecznie nas różni.
Coraz mniej jest między nami szczerości i uśmiechu, już wcale nie czuję, że to coś prawdziwego... nie ma już w nas tego piękna. Przy każdej różnicy zdań brak porozumienia... może tak było zawsze, tylko że do tej pory nie broniłam tak mocno mojego zdania? Może to, że ktoś między nami stanął, pomaga mi zrozumieć, że nie było w tym prawdy? Bolesne jest takie myślenie
Zaraz po szkole, poszłam na spacer (niestety po mieście), potem miałam zajęcia teatralne, myśl przewodnia: Cisza. Temat dla mnie bardzo trudny, ale myślę, że bardzo ważny. Poza tym ustaliliśmy kolejne terminy, kiedy będziemy występować, może uda się wyjechać do Poznania... Po niezbyt udanym poranku, wieczór był na prawdę optymistyczny, teatr prawdziwie przynosi mi radość... a może to Ci ludzie z którymi gram?
Jeszcze wieczorna rozmowa... wielkie zaskoczenie. Oceniając ją od razu, nie była zbyt wartościowa, ale biorąc pod uwagę fakt, że się odbyła... głupstwem by było tego nie docenić :)
Jeszcze wieczorna rozmowa... wielkie zaskoczenie. Oceniając ją od razu, nie była zbyt wartościowa, ale biorąc pod uwagę fakt, że się odbyła... głupstwem by było tego nie docenić :)
A dziś wyjeżdżam na rekolekcje, wracam w niedziele po śniadaniu wielkanocnym ^^
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Passion
Oglądałam dziś "Pasję"... Straszne co wtedy się działo, nie potrafię wrócić do rzeczywistości. Samo patrzenie na ekran sprawiało mi ból, a kiedy w głowie pląta się myśl, co On wtedy czuł... mam łzy w oczach.
To tylko film... nie, to się działo na prawdę, Jezus na prawdę istniał, bez względu na to czy ktoś w Boga wierzy, czy nie, ten (Bóg-) człowiek został zabity w tak nie ludzki, okrutny sposób... ten fakt nie podlega dyskusji.
Zastanawiam się kim jestem, że On zgodził się tak dla mnie cierpieć. To było cierpienie, które powaliłoby mnie na ziemie, zanim by się jeszcze zaczęło. A On po prostu zatracił się w miłości do mnie... w miłości, którą tak często odrzucam.
dziękuję
To tylko film... nie, to się działo na prawdę, Jezus na prawdę istniał, bez względu na to czy ktoś w Boga wierzy, czy nie, ten (Bóg-) człowiek został zabity w tak nie ludzki, okrutny sposób... ten fakt nie podlega dyskusji.
Zastanawiam się kim jestem, że On zgodził się tak dla mnie cierpieć. To było cierpienie, które powaliłoby mnie na ziemie, zanim by się jeszcze zaczęło. A On po prostu zatracił się w miłości do mnie... w miłości, którą tak często odrzucam.
dziękuję
niedziela, 17 kwietnia 2011
I feel stronger
Odzyskuję światło :) tak bardzo tęskniłam, za tym uczuciem
Powoli, wszystko wróci do normy
Powoli, wszystko wróci do normy
I think it was good time :)
I know I've someone who always is with me...
I know I've someone who always is with me...
I'm sorry I sometimes forget about you.
God, thank you so much!
sobota, 16 kwietnia 2011
I need some time
Jest tyle ważnych spraw, tyle obowiązków, które z niecierpliwością czekają na swój czas, a ja błądzę po moim domu i gubię się w myślach...
Już raz obiecałam sobie zapomnienie. Skutecznie trwam w milczeniu... To wcale nie znaczy, że nie pamiętam, ale myślę, że dzięki temu uniknęło mnie kilka rozczarowań, a innych niepotrzebne rozterki.
Może tym razem też tak się uda? Przecież zaczyna się tak samo: gdziekolwiek spojrzę, gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię...
Nieobecność jest uciążliwa - jak odchodząca powoli zima, pełna szarości, chociaż nie ma w tym bólu.
Kiedy pojawi się Obecność, życie nabiera barw! W sercu zakwita wiosna, czujesz jak rodzisz się do życia i oczekujesz lata - apogeum szczęścia, kiedy wszystko śpiewa dookoła i tańczy... i w tym wszystkim jesteś Ty, jesteście Wy.
Tylko, że wtedy przychodzi jesień. Ta, która odbiera drzewom liście, kwiatom pszczoły, ludziom motyle... Czujesz cały ciężar opadłych liści i osamotnienie nagich gałęzi, przygotowujesz się do kolejnej stagnacji - do zbliżającej się zimy.
Już raz obiecałam sobie zapomnienie. Skutecznie trwam w milczeniu... To wcale nie znaczy, że nie pamiętam, ale myślę, że dzięki temu uniknęło mnie kilka rozczarowań, a innych niepotrzebne rozterki.
Może tym razem też tak się uda? Przecież zaczyna się tak samo: gdziekolwiek spojrzę, gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię...
Nieobecność jest uciążliwa - jak odchodząca powoli zima, pełna szarości, chociaż nie ma w tym bólu.
Kiedy pojawi się Obecność, życie nabiera barw! W sercu zakwita wiosna, czujesz jak rodzisz się do życia i oczekujesz lata - apogeum szczęścia, kiedy wszystko śpiewa dookoła i tańczy... i w tym wszystkim jesteś Ty, jesteście Wy.
Tylko, że wtedy przychodzi jesień. Ta, która odbiera drzewom liście, kwiatom pszczoły, ludziom motyle... Czujesz cały ciężar opadłych liści i osamotnienie nagich gałęzi, przygotowujesz się do kolejnej stagnacji - do zbliżającej się zimy.
"Uplotę Ci złoty kołacz z moich złocistych promieni,
Już Ty się człowieku nie kołacz niech Ci się na dobre odmieni,
Ja Twoje bóle utulę otworzę Ci niebo snów,
Ja swoje żale oddalę, wróćże tu
Pora już siadać do stołu, czas już do Boga biec,
I nasze serca uciszyć w blasku świec.
Ucisz serce, ucisz serce w białym świetle szabasowych świec.
Ucisz serce, ucisz serce jedno z tylu, jedno z tylu serc."
piątek, 15 kwietnia 2011
Silence
If you want to get away from noise, silence is the best way to touch it. But noise isn't enough to forget aboaut silence...
Wszystko przeplata się w mojej głowie. Dziwny jest ten stan, kiedy pozornie nic się nie dzieje, a w rzeczywistości wciąż trwa walka. Czuję jakby dwie osoby we mnie, jedna jest dawnym "ja", do której się bardzo przywiązałam. Drugie "ja" jest nowe. Narodziło się chyba niedawno, albo niedawno dało o sobie znać. To moje "ja" chce czegoś nowego, pragnie różnorodności życia, które oduczy mnie przywiązywania się do osób, które tak łatwo zawodzą.
Jestem przekonana, że wewnętrzny spokój jest osiągalny. Muszę jednak poczekać aż uczucia ogłoszą rozejm... aż przestaną brudzić płótno mojego życia, ale zaczną tworzyć piękny pejzaż.
"Nastawiony już budzik na szóstą mętnie senne odbija mnie lustro
Tylko ja czuwam jeszcze w moim oknie na piętrze
I w uśpioną uliczkę mą krzyczę:
O Romeo słowiczy sokole
O tęsknoto niewieścich pokoleń
Otworzyłam Ci okno
Na tę moją samotność
O Romeo
czy jesteś na dole..."
Wszystko przeplata się w mojej głowie. Dziwny jest ten stan, kiedy pozornie nic się nie dzieje, a w rzeczywistości wciąż trwa walka. Czuję jakby dwie osoby we mnie, jedna jest dawnym "ja", do której się bardzo przywiązałam. Drugie "ja" jest nowe. Narodziło się chyba niedawno, albo niedawno dało o sobie znać. To moje "ja" chce czegoś nowego, pragnie różnorodności życia, które oduczy mnie przywiązywania się do osób, które tak łatwo zawodzą.
Jestem przekonana, że wewnętrzny spokój jest osiągalny. Muszę jednak poczekać aż uczucia ogłoszą rozejm... aż przestaną brudzić płótno mojego życia, ale zaczną tworzyć piękny pejzaż.
"Nastawiony już budzik na szóstą mętnie senne odbija mnie lustro
Tylko ja czuwam jeszcze w moim oknie na piętrze
I w uśpioną uliczkę mą krzyczę:
O Romeo słowiczy sokole
O tęsknoto niewieścich pokoleń
Otworzyłam Ci okno
Na tę moją samotność
O Romeo
czy jesteś na dole..."
czwartek, 14 kwietnia 2011
Take it slow...
Życie jest zdumiewające. Nie dalej jak wczoraj przepełniała mnie totalna pustka - poczucie beznadziei skutecznie wkradło się w moje serce i odebrało mu wszelkie powody do radości... Musze być dosyć słabą osobą, skoro tak łatwo poddałam się tej całej sytuacji, albo po prostu jeszcze nie wystarczająco silną...
codzienny dzień, za oknem okropna pogoda, a w mojej głowie toczy się bitwa o marzenia, bitwa o najbliższe mi osoby i uczucia... uczucia, które tak bardzo mnie pochłaniają.
Dziś było lepiej. Można by powiedzieć, że popołudnie przyniosło trochę normalnego życia, takiego, do którego przywykłam. Potem wieczór pełen przyjaznych twarzy, które przypomniały mi jak się uśmiechać... I powrót do domu.
Teraz czeka mnie noc. Za oknem widać gwiazdy, więc nie może być aż tak pochmurnie. Moje myśli nadal krążą po płaszczyźnie rozczarowania i tęsknoty, ale dziś wkradła się w nie kropla radości.
"We don't know which way to go
Cuz we're ordinary people
Maybe we should take it slow"
codzienny dzień, za oknem okropna pogoda, a w mojej głowie toczy się bitwa o marzenia, bitwa o najbliższe mi osoby i uczucia... uczucia, które tak bardzo mnie pochłaniają.
Dziś było lepiej. Można by powiedzieć, że popołudnie przyniosło trochę normalnego życia, takiego, do którego przywykłam. Potem wieczór pełen przyjaznych twarzy, które przypomniały mi jak się uśmiechać... I powrót do domu.
Teraz czeka mnie noc. Za oknem widać gwiazdy, więc nie może być aż tak pochmurnie. Moje myśli nadal krążą po płaszczyźnie rozczarowania i tęsknoty, ale dziś wkradła się w nie kropla radości.
"We don't know which way to go
Cuz we're ordinary people
Maybe we should take it slow"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


